wtorek, 1 kwietnia 2014

Historia...wielu znajomości:))

Witajcie moi drodzy!!!
Bardzo serdecznie dziękuję Wam za wszystkie przepisy sałatkowe. Przyznam się Wam, że będę miała duże pole do popisu, ponieważ żadnego z podanych tajemniczych sałatkowych recept nie znałam.  Ale wszystkie zapisałam i będę je poznawać od strony praktycznej! Myślę,że  przy tej okazji pojawią się zdjęcia:)
Raz jeszcze bardzo, bardzo dziękuję!!:))


Dzisiaj, w pierwszy dzień kwietnia chciałabym Was zaprosić do obejrzenia pracy. Praca jak praca, ale nie będzie to kartka. Będzie to coś co...w jakiś sposób będzie odwzorowywać mój charakter, to co lubię,  co mi się podoba.   Powiem szczerze, że zadanie, które sobie postawiłam było trudne- a mianowicie wzięłam udział w pewnym wyzwaniu. I długo myślałam nad tym, jak wykonać coś co będzie ładne, co będzie ciekawe, niebanalne, co będzie oddawać-obraz samej siebie. Nie wiem czy mi się udało, czy osiągnęłam cel, ale jestem zadowolona. Ktoś może powiedzieć- praca prosta, banalna, łatwa do zrobienia-wierzcie mi..nie było tak łatwo jak  się wydawało na początku.

W dzisiejszym poście pojawią się zdjęcia robocze- to nie będzie żaden kurs, a dowód, że praca została wykonana od podstaw.
A całą historię przedstawię w formie opowiadania.
Od razu uprzedzam, nie umiem pisać wspaniałych opowiadań jak Czarownica , ale się postaram,żeby było ciekawie i...:)

Uwaga..

Pewnego dnia na biurku roboczym położyłam papier wizytówkowy. Papier wiadomo każdy wie jak wygląda, posiada podstawowe wymiary. Mój ulubiony A4. Nic szczególnego. Jedyną jego ozdobą był delikatny wzorek..  I tak leżał, leżał...i myślał - "Co ja tu robię? Co się ze mną stanie? Pewnie znów skończę  jako baza pod jakąś kartkę.... ". Nim zdołał odpowiedzieć sobie na to pytanie, obok niego pojawiły się mata do cięcia, nożyczki oraz klej Magic - niby nowy, ale już lekko zużyty, a także na dodatek lejący się. "Tego już za wiele!" - pomyślał Wizytownik.


W ten właśnie sposób akcesoria komunikowały się, leżąc na moim biurku..A to papier z klejem, a to nożyczki z nożem i matą. Wszystko byłoby ok, gdyby nie to, że  w  mojej głowie..pomysłu brak.
Bo jak sprostać zadaniu podanemu na wyzwaniu?? Jak zrobić coś ciekawego...????
 

Po wypiciu kilku głębszych  (herbat oczywiście) pojawiła się idea. Wiem- wiem, wiem!! Zrobię kubek!!! Skoro kiedyś zrobiłam filiżankę to zrobię kubek. Pewnie nie będzie on tak elegancki jak jego porcelanowo-papierowa siostra, ale będzie mój i tylko mój.  Od zawsze mam zamiłowanie do wszelakich kubków/itp. Lubię kubki, lubię z nich pić herbatę, sok, kawę. Kubki  muszą być wszędzie- na stole, w salonie, w sypialni. W kuchni oczywiście też! Wszędzie tam gdzie ja. Decyzja zapadła- będzie kubek. Wyzwanie Danusi w myślach zostało zrealizowane. A teraz rozpocznie się część praktyczna:)) Z efektem......?:))


Wzięłam sprzęty leżące nieopodal i się zaczęło....od bałaganu. Wszystko  co miałam w szufladzie wyrzuciłam na podłogę -papiery, przydasie, taśmy, tasiemki, ... Były przymiarki, poprawki.... Praca szła...

Papier jakby obudził się ze snu, zadowolony, że coś zaczyna się dziać i  w końcu będzie pomocny. Tak też się stało. Najpierw mocno  się skulił, obejmując siebie w swoje "papierowe ramiona". Został nieładnie pisząc/mówiąc - zrolowany. "Jak tak można?...Co to będzie? pomyślał z przerażeniem..Chwilę potem pojawiła się kolejna warstwa papieru i kolejna.. Wyszło krzywo, nieładnie, niekształtnie...Nie byłam zadowolona..
 
 
To nie było to, czego oczekiwałam! Coś a'la kubek...było dalekie od wymarzonego ideału i nie satysfakcjonowało mnie.  Papier się obruszył i....odkleił...

 Temu wszystkiemu przyglądała się nieopodal stojąca świeca. Nawiasem mówiąc, tak się składa, że często umilam sobie czas, paląc świece zapachowe... Wzięłam więc moją nową świecę i zaczęłam ją obklejać moim wizytownikiem . To był świetny pomysł. Nareszcie to coś miało kształt... 
 
Niestety mimo początkowych zażyłości  świecowo - wizytowkowych, papierowa miłość  nie przetrwała. Dlaczego-myślę, że dlatego, iż był to początek nowych, innych i bardziej ciekawych znajomości.Wizytownik został ściągnięty...oj ciężko było, ciężko. - skąd ściągnięty, oczywiście ze świecy! Następnie  został oklejony  eleganckim papierem,  nie bardzo rzucającym się w oczy...z dmuchawcami..Zrobiło mi się sielsko-anielsko!!  Wszystko było ok....poza tym, że znów ogarnęła mnie niemoc twórcza.Co dalej..co dalej????

Chwilę później na pomoc mi przyszła żółta kwiatowa taśma filcowa oraz perełki. Spód prowizorycznego kubeczka został przyczepiony na swoje miejsce. 

 W końcu powstało coś, co przypominało kubek. Ale jakiś taki niewyraźny, bez koloru, bez konkretnego przeznaczenia. Co to w ogóle ma być??- zadawałam sobie po raz kolejny to pytanie.



Dopiero z biegiem czasu i doborem odpowiednich dodatków praca zyskiwała w moich oczach.
"Wizytowniku, kubeczku...."- usłyszałam głos. "Tak strasznie chciałabym...się znajdować na Tobie i umilać Ci życie swoim kolorem. Popatrz jaka jestem piękna,..fioletowa, w kropki...

To była tasiemka, którą przez przypadek zauważyłam wśród innych materiałowych przydasiów. Nie raz już wspominałam na blogu, że uwielbiam wszelkie fiolety.  Więc owa taśma była idealnym dodatkiem do kubka. A jak fiolet to i kolor żółty-wspaniale się skomponowały.. No tak...tylko, że mój kubek przypominał bardziej kolorową szklankę..Dalej czegoś brakowało-oczywiste było, że brakuje..uszka do trzymania...

Papier wizytówkowy użyczył jeszcze części siebie- paseczki zostały przycięte na miarę, sklejone ze sobą...Uszko zyskało swój kształt. Było "gołe i wesołe" i nie bardzo pasujące do całości.


I tutaj przyszedł na pomoc...żółty, paseczkowy sznurek..

Tak się  złożyło, że zaczęła się zabawa.. owijania w bawełnę, można by napisać, a dokładniej - w żółty sznurek. Uszko zaczęło się cieszyć jeszcze bardziej. Efekt końcowy- od razu lepiej:))




Reszta poszła dosyć szybko... Uszko połączyło się z klejem, na stałe zakochało się w kubeczku tworząc jedną całość. Taśma filcowa została ozdobiona perełkami i cyrkoniami. Pojawiły się tez kwiaty...

Mogłabym tak pisać i pisać...ale tutaj zakończę moją opowieść. Kubek powstał, jak widzicie na zdjęciach poniżej. Ma swój, a w zasadzie mój osobisty charakter.  Posiada moje ulubione kolory, wspaniałe dodatki, do tego...kwiaty, które również są ze mną w jakiś sposób związane. No i zawieszka- 100%MY!!(100% moje)


A, żeby jeszcze podkreślić, że ta praca jest "przesiąknięta"mną...to...powiem Wam, że obecnie kubek pełni rolę...pojemniczka  na moje ulubione promarkery. :)
Nauka nie idzie za góry i za lasy, myślę,że ostatnio pokolorowane stempelki pokazały, że poczyniłam pewne postępy:). Wiem jednak, że ciągle wiele nauki  jeszcze przede mną:))

A teraz kilka zdjęć mojego kubeczka....i już w kolorze:)






Dla porównania ze zwykłym porcelanowym kubeczkiem:)

Było o kubkach, było o kwiatach więc - jest i kubek i kwiat:)))



Mój kolorowy kubek chciałąbym zgłosić na wyzwanie:
Wyzwanie nr 2- KUBEK
Wyzwanie nr 2. Kubek

Wyzwanie  tematyczne w Diabelskim Młynie - O sobie
 
 Mam nadzieję,że mój kubek może być do niego zgłoszony jako coś mojego!!

Tyle na chwilkę obecną. Bardzo dziękuję za to, że poświęciliście mi tylleee czasu.Tym, którzy dotrwali do końca serdecznie gratuluję! :))
Pozdrawiam Was serdecznie:)) 


21 komentarzy:

  1. zachwycasz Kasiu a i pisanie opowiadań idzie Ci świetnie...
    rozwijasz skrzydła ..ROWZIJASZ i to jest piękne :)))
    naturalnie życzę powodzenia moja droga :)
    buziole :*

    OdpowiedzUsuń
  2. Rewelacja :)) sama nie wiem co lepsze - opowiadania czy kubek :))

    OdpowiedzUsuń
  3. Śliczny kubeczek. rewelacyjny pomysł i mistrzowskie wykonanie. :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Kasiu, nie dość fantastyczna praca, to w świetny sposób przedstawiona ;) Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  5. Whoa! Prześliczny! :)) Cudownie go przybrałaś. ;))

    OdpowiedzUsuń
  6. Świetnie przedstawiłaś całą historię powstania kubka.
    Kubeczek jest piękny !!!
    Wspaniale się prezentuje.
    Powodzenia u Danusi.
    Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Śliczny kubeczek, rewelacyjny pomysł i wykonanie :)

    Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  8. No w kolorze zdecydowanie lepiej :-). Super wyszedł ten kubeczek. Powodzenia w głosowaniu.

    OdpowiedzUsuń
  9. Mówiłam, Ty chyba się nigdy nie męczysz i nie zwalniasz ha ha ha ...
    Brawo:)

    OdpowiedzUsuń
  10. świetny kubek , powodzenia w wyzwaniu :)
    pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  11. Czytałam z zapartym tchem. I z każdym słowem utwierdzałam się w przekonaniu, że gotowanie jest o niebo łatwiejsze. Tym bardziej chylę głowę przed tymi, którzy tworzą takie cuda. I czekam z niecierpliwością na kolejne:))

    OdpowiedzUsuń
  12. Świetny :) I ten storczykowy akcent.. :D

    OdpowiedzUsuń
  13. Mnie się bardzo podoba wprowadzenie i te fotki czarno-białe,bo Ty Kasiu jesteś mistrzynią budowania napięcia w pokazywaniu swoich prac.Kubeczek wyszedł ślicznie i w połączeniu kolorystycznym ,które często stosuję .
    Powodzenia w wyzwaniu ,które już niebawem :)

    OdpowiedzUsuń
  14. Świetna historia powstania kubka,a sam kubek też śliczny i taki Twój. Powodzenia w głosowaniu:)) pozdrawiam serdecznie:)

    OdpowiedzUsuń
  15. Super :D uchwyt świetny w ogóle cały kubeczek jest ekstra :)

    OdpowiedzUsuń
  16. genialne i w 100% funkcjonalne :)

    OdpowiedzUsuń
  17. Kubek rewelacja. Wspaniały pomysł. Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  18. Bardzo fajny pomysł :) Podobają mi się kolorki :)

    OdpowiedzUsuń

Bardzo dziękuje za wszelkie komentarze. Ciesze się,że został ślad po Tobie drogi czytelniku:))

Jeśli podoba Ci się mój blog dodaj go proszę do obserwowanych, będzie mi miło.

Pamiętaj jednak i uszanuj moją prośbę - nie wyrażam zgody na kopiowanie zdjęć i treści na innych stronach internetowych.

Najchętniej czytane posty:)